Wszyscy, którym wydaje się, że nie mają nic wspólnego z grami i hazardem, bo nie grają w kasynach, są w wielkim błędzie. Biorąc pod lupę przeciętnego emeryta, można z łatwością stwierdzić, że jego życie to hazard. Jak inaczej nazwać próbę przeżycia od pierwszego do pierwszego, za kwotę mniejszą niż najmniejsza? Trudno, nie uznać tego za ryzykowną grę o przetrwanie. Ruletka w tym wypadku polega na obstawieniu, co w danym miesiącu będzie ważniejsze i na co przeznaczone zostaną pieniądze. Na jedzenie czy na lekarstwa. Emeryt w dzisiejszych czasach to prawdziwy gracz i hazardzista. Jego podstawowym problemem jest umiejętne i rozmyślne dysponowanie budżetem.
To wielka sztuka umieć obstawić co, gdzie i za ile, tak by jeszcze coś zostało w kieszeni. Można śmiało stwierdzić, że polscy emeryci są świetnymi graczami. Ich gry hazardowe najczęściej rozgrywane są w sklepach, aptekach, gdzie z doskonałą sobie precyzja potrafią dokonać przemyślanego wyboru, czy lepiej obstawić leki i być zdrowym, kosztem chleba z masłem czy kupić trochę lepszej szynki i mieć nadzieję, że lek nie będzie potrzebny. Brzmi okrutnie i tak właśnie jest.
Biedni staruszkowie nawet nie zdają sobie sprawy z tego jakimi wykwintnymi graczami są. W porównaniu z tymi, którzy grają o pieniądze, staruszkowie to mistrzostwo odwagi. Mało jest graczy, którzy potrafią postawić wszystko na jedną kartę, i zagrać o życie. Za chwilę przyjemności zaryzykować zdrowie. Wielki Szu z takiego polskiego emeryta. Niestety nie do pozazdroszczenia.


